Dramatyczna interwencja miała miejsce podczas nocnego dyżuru strażników miejskich. Około godziny 4.30 w rejonie pętli autobusowej przy ulicy Włościańskiej, do radiowozu podjechał samochód, którego kierowca, 23-letnia kobieta, sygnalizował trudności w oddychaniu. Z powodu silnego ataku astmy nie miała przy sobie niezbędnych leków.
Funkcjonariusze zauważyli, że kobieta miała sine usta i sprawiała wrażenie mocno zdenerwowanej. Mimo prób nie mogła otworzyć drzwi ani opuścić szyby samochodu. Strażnicy szybko weszli do pojazdu i wyłączyli silnik. Kobieta mocno kaszlała i początkowo nie była w stanie wyjaśnić sytuacji. Po wdrożeniu procedur ratowniczych i wezwaniu pogotowia, jej stan nieco się poprawił. Zdołała wtedy wyjaśnić, że cierpi na astmę i skończyły jej się leki.
Na miejsce przybył zespół ratownictwa medycznego. Podczas badania stan 23-latki pogorszył się, dlatego ratownicy podali jej leki, w tym adrenalinę, co przyniosło ulgę. Choć medycy sugerowali transport do szpitala, kobieta odmówiła. Na prośbę samej poszkodowanej oraz za zgodą ratowników, strażnicy eskortowali ją do miejsca nocnej opieki zdrowotnej, gdzie mogła uzyskać dalszą pomoc oraz receptę na leki.
W Warszawskiej Straży Miejskiej pracuje już ponad 150 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi, a wszyscy funkcjonariusze regularnie szkolą się w zakresie pierwszej pomocy. Ponadto, niemal każdy radiowóz straży miejskiej wyposażony jest w defibrylator AED.

