Mężczyzna, który zadzwonił na numer alarmowy 112, nie spodziewał się takiego zakończenia interwencji. Policjanci odkryli w mieszkaniu jego znajomej mefedron, który należał do zgłaszającego. 51-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu, gdzie usłyszał zarzut posiadania narkotyków. Za to przestępstwo może mu grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności.
W poniedziałkowy poranek, policjanci z Białołęki, po otrzymaniu telefonu alarmowego o potrzebującej pomocy kobiecie, udali się do wskazanej lokacji. Na miejscu czekał na nich zaniepokojony mężczyzna, który informował, że nie ma kontaktu ze swoją znajomą.
Po przybyciu do mieszkania, policjanci zostali powitani przez zdziwioną kobietę. Po przeprowadzeniu rozmowy i kontroli lokalu, na kuchennym blacie zauważyli biały proszek. Kobieta twierdziła, że są to witaminy, jednak jej nerwowe zachowanie wzbudziło wątpliwości mundurowych. Test potwierdził, że substancja to mefedron.
Biorąc pod uwagę sytuację zgłoszoną przez mężczyznę, na miejsce wezwano również ratowników medycznych, którzy zdecydowali o przewiezieniu kobiety do szpitala w celu oceny jej stanu zdrowia.
Na wezwanie policjantów przybył również przewodnik z psem wyspecjalizowanym w wykrywaniu narkotyków. W trakcie akcji zabezpieczono dodatkowo roślinny susz. Mężczyzna przyznał się do posiadania narkotyków i został zatrzymany przez policję.
Na podstawie zebranych dowodów, przedstawiono mu zarzuty za posiadanie środków odurzających, co może skutkować karą do 3 lat pozbawienia wolności. Nadzór nad sprawą sprawuje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.

